Kategorie: Wszystkie | Haft | Masa solna | Szydełko | Z materiału | Z papieru | Zabawy blogowe
RSS
czwartek, 21 października 2010

Czekając na farby zaczęłam kombinować z masą solną mieszając ją z domowymi przyprawami. Udało mi się uzyskać ładny czerwono-różowy kolor dodając barszcz błyskawiczny, pomarańczowy dzięki papryce, żółty dzięki curry, a brąz dodając kakao (myślę, że kawa też by zadziałała). Wydaje mi się, że dałam za mało papryki. Za to kolor różowy i brązowy wyszły dosyć intensywne - niestety bledną w procesie suszenia. Mimo wszystko efekty sa interesujące.

Z tej masy powstały ponownie trzy aniołki, a masy dużo mi zostało. Dlatego będzie na kolejne wytwory, tym razem już nie aniołki, myślę o kotach :)

Aniołek nr 4:

Aniołek z kolorowej masy solnej

Aniołek nr 5:

Aniołek z kolorowymi skrzydełkami z masy solnej

Aniołek nr 6:

Aniołek z kolorowym sercem z masy solnej

Aniołek buraczany, który powstał, ponieważ T. chciał zobaczyć jak robię aniołki. Sama byłam w szoku, ponieważ zrobiłam go w około 5-7 minut. Jednak kolor do mnie nie przemawiał i uległ zniszczeniu. Niestety nie podejrzewałam, że wyjdzie znośnie i wykorzystałam masę, którą akurat miałam, dlatego tez nie jest dopracowany, ehh:

Różowy aniołek z kolorowej masy solnej

Nie opisuję ich szczegółowo, zrobię to jak je wstawię po pomalowaniu.

środa, 20 października 2010

Moje pierwsze spotkanie z masą solną nie było tak tragiczne jak się obawiałam ;) Na pierwszy rzut poszły trzy aniołki. Teraz się suszą i za kilka dni je pomaluję. Niestety nie mam w domu farb ani lakieru. Będą zdobiły pokój Syna, albo damy na prezent, chociaż żeby komuś dać, powinnam jednak dopracować swoją technikę.

Użyłam najbardziej podstawowej masy:

  • szklanka mąki tortowej
  • szklanka drobnej soli
  • pół szklanki ciepłej wody

Aniołek nr 1:

Aniołek z smay solnej

Aniołek nr 2:

Anioł z masy solnej

Aniołek nr 3:

Aniołek z masy solnej

Później je jeszcze trochę wygładziłam pędzelkiem z wodą.

poniedziałek, 11 października 2010

Od kilku lat falami przychodzi do mnie chęć stworzenia czegoś namacalnego i nie mam na myśli budowy domu, a robótki ręczne. Zainteresowałam się haftem krzyżykowym i powstało kilka mini obrazków (napiszę o nich w kolejnych wpisach), potem przerzuciłam się na szydełko tworząc gwiazki/płatki śniegu na choinkę, aniołki, kurki i kolczyki, nawet zaczęłam torebkę, ale nie doczekała końca.

Modlący się chłopiec

Teraz ta chęć, a może potrzeba, powróciła. Kilka miesięcy temu, jeszcze zanim pomyślałam o planowaniu ciąży na ten rok, kupiłam gotową kanwę z nadrukiem do haftu, wiem pójście na łatwiznę, ale nie od razu Rzym zbudowano :) Przedstawia modlącego się chłopca z pieskiem i jak tylko ją zobaczyłam pomyślałam o zrobieniu z niej obrazka do pokoju dziecka. Siostra kupiła na zasadzie tego samego odruchu modlącą się dziewczynkę z kotkiem. Ponieważ w ciąży nie byłam, czasu na jej skończenie miałam wiele, kupiłam mulinę, ale obrazek leżał, teraz mam cel i określony termin oraz czas, dzięki temu, że od pewnego czasu wstaję przed 6, ze względu na pracę Męża. Te dodatkowe kilka godzin mam zamiar poświęcić na haftowanie, układanie puzzli logicznych, sudoku i inne przyjemności.

Kusi mnie jeszcze kilka możliwych haftów z Tatty Teddy, niektóre sa naprawdę słodkie, ale to już na czystej kanwie wg wzoru i dopiero po skończeniu chłopca.

 

1 ... 6 , 7
 

Kontakt ze mną
kahlan84@gazeta.pl